-
Kategorie
-
Dodane
- To on był tym facetem, który wpadł do płonącego budynku, abywyciągnąćz niego
.
Przez lata pracy dzięki sprawom, które prowadził, Thorne poznał i zrozumiał rzeczy, których, gdyby tylko mógł, wolałby uniknąć. A jednak pomimo wszelkich upiornych prawd, z jakimi się zetknął, wolał wiedzieć, niż nie wiedzieć, choć mroczny ciężar jednego i drugiego był diametralnie różny. .
164 .
Zamknął oczy i zaczął wsłuchiwać się w szum komputera, który odznaczał się jakimś szczególnym pulsowaniem, przypominającym odgłos dzwonu – bezustanny gong zniszczenia. Jak to się stało, że on, Easter, znalazł się w tym punkcie? Jak to się stało, że zwyczajne życie – plany, ambicje, ciężka praca, małżeństwo i dzieci – zmieniło się w ten horror? .
Dwa tutejsze hotele, „Rock" oraz nowy „Frontel", dysponowały dobrze utrzymanymi basenami kąpielowymi. Oprócz tego był jeszcze imponujący pas złotego piasku słynnej plaży Abyan, gdzie po godzinach pracy zażywali wspólnie odpoczynku przedstawiciele wszystkich narodowości obecnych w Jemenie. Wreszcie na obrzeżach miasta znajdowało się olbrzymie rosyjskie kasyno, urządzone w stylu najpodlejszej wojskowej knajpy, do którego wszyscy mieli wstęp wolny, jako że Związek Radziecki bardzo potrzebował każdego możliwego do zdobycia dolara. .
- To on był tym facetem, który wpadł do płonącego budynku, abywyciągnąćz niego
.
-
Losowe
- przejmował się tym. Było za późno, nikt nie mógł go powstrzymać. Jedyne, co miał .
- Z uwagi na to, że Bochan znajdował się wśród pierwszych trzech na liście KGB, w Langley przyjęto jego tłumaczenia z niedowierzaniem. Ale teraz, w marcu, podejrzenia Rosjanina wydawały się już całkiem uzasadnione. Po nim bowiem pięciu innych informatorów CIA zostało pod różnymi pretekstami ściągniętych do Związku Radzieckiego i wszelki słuch o nich zaginął. .
- - Och - bąknęła. - Rzeczywiście, nie ma tam mojego numeru. Dlaczego chciałeś do .
- Ciszę przerwała Sonia.- Gdzież, u diabła, to znalazłeś? - spytała w końcu. .
- ludźmi przybyłymi tu w interesach. Hoch siedział przy małym stoliku nieopodal .
- - Przecież od dnia, kiedy kupiliśmy Dominion, prawie .
- Wiedział, że nie będą zamknięte. Ochrona w głównej siedzibie firmy była tak ścisła, że wydawało się nie do pomyślenia, by jakiś intruz dotarł do tego apartamentu. On sam mógł tu przebywać ze względu na przysługujące mu uprawnienia. Strażnicy siedzący przy monitorach nawet nie zwróciliby na niego uwagi, tak często przechodził tędy o każdej porze. .
- sjście osłaniało zadaszenie z drewna sekwoi zawieszone na kolumien-toloru orzecha - o kwadratowym przekroju - wznoszących się na ość sześciu metrów. Przeszklone ściany pozwalały Dewittowi bez kód spoglądać poprzez budynek na rozpościerający się za nim any, szarobłękitny ocean. Przy dwuskrzydłowych dębowych ich wisiał ogromny dzwon mosiężny w kunsztownej orientalnej .
- nic nie wiem. .
- lazurowych wodach oceanu, na pokrzykujšce i nurkujšce mewy, na fale rytmicznie .
-
Najlepsze
trwało .
ZostawiÅ‚a na podÅ‚odze torbÄ™ i teczkÄ™ i poÅ‚ożyÅ‚a siÄ™ na łóżku. Narzuta Å›mierdziaÅ‚a naftalinÄ… i stÄ™chliznÄ…, ale Karen wydaÅ‚a siÄ™ wspaniaÅ‚a. Gdy tylko zamknęła oczy, pojawiÅ‚y siÄ... [read more]
- Nikomu nie pisnąłem ani słowa, nawet tobie nie powiedziałem, że wiem. Ted, widziałem cię tamtej nocy. Minąłeś mnie biegiem parę kroków od domu, w którym mieszkała Leila. Miałeś zakrwawioną twarz i podrapane ręce... Byłeś w szoku. Nie pamiętasz tego, prawda? Nie słyszałeś nawet, kiedy cię wołałem. Pędziłeś dalej prosto przed siebie. Ted -głos Syda przeszedł w szept - dogoniłem cię nareszcie i zapytałem, co się stało. Powiedziałeś, że Leila nie żyje, że spadła z tarasu. Ted, powiedziałeś - przysięgam na Boga - powiedziałeś: „Mój ojciec ją wypchnął, mój ojciec ją wypchnął". Zachowywałeś się jak małe dziecko, które usiłuje zwalić winę na kogoś innego. Nawet mówiłeś jak małe dziecko. .
Rano zatelefonowałem ze swojego mieszkania do Ra] czyńskiej. Przeprosiłem ją za to, że spóźnię się na wyda) wane przez nią śniadanie. Potem pojechałem na dwora zaparkowałem wóz i czekał... [read more]
Cyprysiak nie był pierwszym, którego zatrudnił do pomocy... Już przedtem był pewien student. Nic dobrego. Wydoił z Pawła kilkanaście tysięcy... Zbierał mu wycinki ze starych gazet, robił jakieś wypisy... Tak na oko to była robota na jakiś tydzień, no, może na dwa. Tamten pracował nad tym przez kilka miesięcy i stale domagał się pieniędzy... I Paweł płacił. Był szczęśliwy, że praca posuwa się naprzód i że pomaga mu w niej fachowiec. Ten pomocnik studiował podobno historię... Jeżeli w ogóle coś Studiował,,. Czasami miałam wątpliwości... .
Holland skrzywił się.. Rozgrzeszywszy się tym rozumowaniem, zdecydowałem, że nie będę specjalnie naciskał na operacyjne rozpracowanie losów Cyprysiaka w ciągu tych dwóch „ciemnych" tygodn... [read more]
- Zostanie pan na kawÄ™? .
- Nie zadzwonili do pani? - spytał z niedowierzaniem Slocum. - Na siódmej. Się do biurka. Ze ?rodkowej szuflady wyjšł klucz, otworzył najniższš, wycišgnšł. Jego czaszce liczne blizny, choć... [read more]
- Nieściśle? - spytał. .
Nie był to może najłatwiejszy pakt, lecz Stewart tęsknił za ojcem przez te wszystkie lata. Cieszył się z szansy, która pozwoliła im zakopać topór wojenny.. LANGLEY, LISTOPAD 1986. Judd wyc... [read more]