Powoli osunęła się na kolana i sięgnęła pod zlew po ścierkę i zagęszczony płyn do czyszczenia. .

Ingrid popatrzyła na ojca. Zdradzał już oznaki starości. Drzemał teraz częściej niż dawniej. Zdarzało mu się zapominać o różnych rzeczach. Kiedy sądził, że nikt nie patrzy, pogrążał się w apatii, typowej dla mieszkańca domu opieki. Tylko kiedy miał otwarte oczy albo strofował obecnych, jakby odzyskiwał młodość.. Gene i sierżant zaparkowali samochód pod klonem cuk­rowym, obok niskiego budynku z cegły, i weszli do wnętrza frontowym wejściem. Gdy otworzyli drzwi, niemal powalił ich odór małp. „Stop — pomyślał sierżant Klages — stop, nawet tu nie powinniśmy wchodzić bez skafandrów kosmicznych". Budynek cuchnął małpami. Działo się tu coś złego. Całe to przeklęte miejsce może być zakaźne; każda powierzchnia może być zakaźna. Dozorcy przestali czyścić klatki, nie chcieli bo­wiem wchodzić do sal z małpami.. Możesz to potwierdzić?. Lloyd za kierownicą swego lotusa super 7 jechał w przyzwoitej odległości za nim, zwalniając, by przyjrzeć się dzieciom, które wysiadły, a potem przyspieszając dla zmniejszenia odległości, na wypadek gdyby autobus wziął zakręt, którego wcześniej nie zauważył. Drogi były zbyt wąskie, by wyprzedzać, więc ciągła obecność Lloyda za autobusem nie powinna wzbudzić podejrzenia kierowcy. Minęło dwadzieścia pięć minut, nim dotarli do Durston i miejsca, w którym został zatrzymany przez policję w poniedziałkowe popołudnie. Osiemset metrów dalej autobus włączył światła stopu i zatrzymał się na przystanku. Lloyd zaparkował parę metrów przed zakrętem oznaczonym tablicą z napisem Las Durston i czekał.. — I mama jest zupełnie pewna, że to było tej nocy, kiedy zamordowano Kazimierskiego? — przerwał Franek scysję małżeńską.. Drzwi otworzyły się nagle i do pokoju wszedł Alejo Vargas. Pułkownik Pablo Santana podążał za nim jak cień.. Ale się mylił. Częściowo.. — Halo? — powiedział do słuchawki. Popielski pchnął lufą pistoletu skrzydło okna, aż ta zderzyła się z doniczką. Kucał w otwartym oknie i mierzył z browninga do obu mężczyzn. Zgodnie z ustawą o postępowaniu karnym powinien był tu przyjść w dzień w towarzystwie przynajmniej dwóch świadków postronnych oraz gospodarza domu, a w razie jego nieobecności poprosić o asystę jego żonę lub któregoś ze starszych lokatorów. Rewizja w nocy powinna być uzasadniona w protokole. A jedyne uzasadnienie, które mu przychodziło na myśl, brzmiało: „wybrałem noc z powodu epilepsia photogenica". Wszystko, co teraz Popielski czynił, mogło go narazić w przyszłości na dochodzenie dyscyplinarne. Ale przepisowe postępowanie było i tak w tym momencie bezcelowe. Komisarz poczuł gorycz w gardle. To był smak frustracji. Mężczyzna przy stole w niczym nie przypominał zbrodniarza z fabryki ultramaryny..