Cyprysiak nie był pierwszym, którego zatrudnił do pomocy... Już przedtem był pewien student. Nic dobrego. Wydoił z Pawła kilkanaście tysięcy... Zbierał mu wycinki ze starych gazet, robił jakieś wypisy... Tak na oko to była robota na jakiś tydzień, no, może na dwa. Tamten pracował nad tym przez kilka miesięcy i stale domagał się pieniędzy... I Paweł płacił. Był szczęśliwy, że praca posuwa się naprzód i że pomaga mu w niej fachowiec. Ten pomocnik studiował podobno historię... Jeżeli w ogóle coś Studiował,,. Czasami miałam wątpliwości... .

Holland skrzywił się.. Rozgrzeszywszy się tym rozumowaniem, zdecydowałem, że nie będę specjalnie naciskał na operacyjne rozpracowanie losów Cyprysiaka w ciągu tych dwóch „ciemnych" tygodni. Oczywiście postaram się, by coś w tym względzie robiono, ale brak pozytywnych wyników nie powinien przeszkodzić w zamknięciu śledztwa. Odniosłem wrażenie, że mój poprzednik także uważał sprawę za zakończoną. Z akt wynikało, że ostatnia czynność, jakiej dokonano w dotychczasowym toku śledztwa, zdarzyła się na dobre kilka dni przed nagłym zasłabnięciem Kościelskiego. Potem w sprawie zabójstwa Pawła Kosiorka nic się już nie działo. Ż kilku odręcznych, mało czytelnych, nabazgranych przez Kościelskiego notatek wynikało najwyraźniej, że zabierał się do napisania sprawozdania. Nie zdążył już tego zrobić. Zachorował.. Odcisków. - Musi być pani strasznie zmęczona, biedactwo - powiedziała Alvirah. - Przespała pani praktycznie całą drogę z lotniska. No tak, to jest coś. - Potrząsnęła głową, gapiąc się przez okno.. – Oczywiście.. List od La Fayette’a przyszedł za późno. Lady Farnsworth czytała pismo, przerażona. Markiz nie podawał szczegółów, ale uprzedzał młodych, żeby pozostali w swoim wiejskim domu i nie ruszali się z niego pod żadnym pozorem. Poczciwa dama wspomagała zakon, nie znając jego najbardziej skrytego charakteru. Była pewna, że to tylko organizacja religijna, której jedynym celem jest ulepszać ludzkość. Aby uprzedzić podopiecznych, posłała gońca na najszybszym z koni. Wszystko na próżno. Statek, który wiózł młodych z powrotem na kontynent, wypłynął już w morze, kiedy jeździec zdołał dotrzeć do Dover.. - Mamo, powiedz, co ty mówisz?.